środa, 24 marca 2010

Zakończenie sezonu zimowego :-)

Wprawdzie w kalendarzu już wiosna, ale nasz niedzielny spływ Słupią z Soszycy do Gołębiej Góry umownie zaliczyliśmy jeszcze do zimy ( w lesie było jeszcze trochę śniegu ). Po ostatnich roztopach wody w rzece wyraźnie przybyło i miałem wrażenie że jeszcze tu nie płynąłem. Nurt wyraźnie szybszy a przeszkody w zupełnie innej niż dotychczas konfiguracji. Od późnej jesieni ani razu nie przeszkadzały nam opady za to wczoraj mieliśmy sporo deszczu. Było dosyć ciepło i nad rzeką unosiła się mgła i miało to swój urok. Na spływ tym razem namówiłem mojego syna , który dotychczas raz w życiu płynął dwójką, a ja go wsadziłem do niewielkiej jedynki. A co, niech się uczy, tym bardziej, że to już duży chłopiec z żoną i dwuletnim Kubusiem. Trochę go bujało, ale dosyć długo było wszystko w porządku, aż w pewnym momencie Czesiek wykonał klasyczną kabinę. Było zabawnie tyle tylko, że on wyszedł z wody już bez okularów i to było mniej śmieszne. Po niedługim czasie zdenerwowanie utratą okularów minęło i już do końca bawiliśmy się świetnie. Mój syn twierdził, że bez okularów nie może płynąć bo nic nie widzi, a gdy je utopił to już do końca radził sobie bardzo dobrze. Wygląda na to, że mu przeszkadzały. Mimo padającego deszczu wszyscy uznali spływ za bardzo udany. Do Gołębiej Góry płynęliśmy trochę ponad trzy godziny i zakończyliśmy na pięknym przy tym stanie wody bystrzu pod mostem. Nikt już się do końca spływu nie wywrócił, ale wszyscy nabrali wody na samym końcu, a ja to wszystko sfilmowałem.


Pozdrawiam i zapraszam na oficjalną inaugurację wiosennego pływania na tym samym odcinku Słupi 

Tadeusz  


0 komentarze:

Prześlij komentarz